Piernikowe love

Grudzień to miesiąc pachnący piernikiem 🙂 Mimo, że już od wielu lat świąteczny czas spędzam poza Polską, nie wyobrażam sobie, by w tym miesiącu mogło zabraknąć pierników… A wszystko to za sprawą mojej niezwykle zdolnej koleżanki, która przygotowuje takie piernikowe cuda, że bledną przy nich najbardziej wyrafinowane wyroby cukiernicze 🙂 Patrząc na te misterne, koronkowe, orientalne wzory tak bardzo podobne do dekoracji z henny, sama nie miałabym już chyba odwagi porwać się na lukrowanie pierników 🙂 Upiec mogę wszystko, ale choćbym nie wiem co robiła, nie byłabym w stanie zmienić moich ciastek w takie mini cuda 🙂 Uwielbiam je fotografować. Niektóre potrawy, podobnie jak ludzie, fotografują się same… Mają w sobie to coś, co sprawia, że w każdym zestawieniu czy konfiguracji będą wyglądać wspaniale. I tak już od dawien dawna, co roku muszę wyprosić u Uli swoją partię pierniczków, które możecie obejrzeć na zdjęciach. Mogę obchodzić Boże Narodzenie nawet na pustyni, ale bez tych pierników po prostu ani rusz, no nie byłoby Świąt… 🙂

 

Pisząc o pierniczkach, wypadałoby również podzielić się przepisem i oczywiście bez obaw, przepis się również pojawi. Mój stary, sprawdzony, z czasów, kiedy jeszcze nie zostałam rozpieszczona misternymi wyrobami uwiecznionymi na fotkach. Dobry przepis na pierniki to taki przepis, z których udadzą się zawsze, niezależnie od naszych kulinarnych zdolności. A i dekoracje nie zawsze przecież muszą być doskonałe. Pieczenie pierników to przede wszystkim rodzinny rytuał, gdzie chodzi o wspólnie spędzony czas, miłą atmosferę i poczucie magii nadchodzących Świąt. Cała reszta to tylko detale.

W tym roku, pierwszy raz od dawna, Święta spędzę w kraju. Przebywając z daleka od domu, w miejscach, w których o tej porze roku świeci słońce, dzień jest znacznie dłuższy, a temperatury przyjazne, zupełnie inaczej odbiera się ten grudniowy czas. W sklepach pełno jest choinek, dekoracji, różnych świątecznych akcentów, w Tunezji odbywają się nawet specjalne kiermasze, gdzie można kupić rozmaite ozdoby, rękodzieło, lokalne specjały… Nie tęskni się za śniegiem, mroźnym powiewem na twarzy, za grudniowym zmierzchem. Tu, w Polsce, bardzo mi tego brakuje. Wszechobecna szarość sprawia, że zaczynam marzyć o świątecznej bieli, o wzorzystym szronie na zamarzniętych szybach… Chyba dlatego spróbowałam odtworzyć ten klimat na zdjęciach, sami oceńcie jak się to udało.

Jeżeli macie własne pierniczkowe wspomnienia, rodzinne historie, coś do dodania w temacie przepisów, podzielcie się w komentarzu. W przededniu Bożego Narodzenia wspaniale czyta się tego typu rzeczy 🙂

Świąteczne pierniczki:

Składniki:

  • 550 g luksusowej mąki pszennej typ 550
  • kostka prawdziwego masła
  • 1 jajko
  • 230 g naturalnego miodu dowolnego rodzaju
  • 120 g nierafinowanego brązowego cukru (dobrze sprawdzi się także kokosowy)
  • 2,5 łyżki przyprawy do piernika (ja używam własnej mieszanki, składającej się z mielonego cynamonu, goździków, imbiru, kardamonu, anyżu, gałki muszkatołowej – najpierw wszystko tłukę w moździerzu, potem mielę na proszek. Wśród przypraw przeważa ukochany cynamon)
  • 2 płaskie łyżeczki sody
  • szczypta soli himalajskiej

Przygotowanie:

1. Miód, cukier, mieszankę przypraw i sól podgrzewamy w kąpieli wodnej na najmniejszym ogniu. Do tego celu świetnie sprawdzi się specjalny podwieszany rondelek do kupienia w sieci. Cukier powinien się całkowicie rozpuścić.

2. Gdy zauważymy, że cukier się rozpuścił, a w garnuszku powstała nam jednolita masa, dodajemy masło wraz z sodą. Rozpuszczamy je powoli nie dopuszczając do zagotowania.

3. Kiedy zawartość garnka przestygnie, dodajemy całe jajko i całość mieszamy, a następnie przelewamy do miski.

4. Do przestudzonej masy przesiewamy mąkę i wyrabiamy z niej gładkie ciasto do całkowitego połączenia składników. Pilnujemy, by nie zrobiły się grudki.

5. Wyrobione ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 12 godzin.

6. Wyjęte z lodówki ciasto wałkujemy na grubość około 3-4 mm. podsypując mąką, żeby nie przywarło do stolnicy.

7. Z ciasta za pomocą foremek wykrawamy odpowiednie kształty, układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w temperaturze 180 stopni około 8-10 minut.

UWAGA: Po upieczeniu i ostudzeniu, pierniczki można posmarować jajkiem wymieszanym z dwiema łyżeczkami mleka, żeby były lśniące. Pierniczki zdobimy w dowolnie wybrany sposób – ja niemal zawsze używam lukru królewskiego, który moim zdaniem, sprawdza się najlepiej, szczególnie u kogoś, kto jest dekoracyjnym beztalenciem jak ja 😉

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *