Przepisy

Wiosenny koktajl malinowo – owsiany

     O tej porze roku staram się unikać owoców określanych jako sezonowe. Szerokim łukiem omijam hiszpańskie truskawki, które, chociaż ładnie wyglądają, niestety ani nie pachną, ani nie smakują, podobnie zresztą jak większość roślinnych specjałów zarezerwowanych dla wiosny i wczesnego lata. Kto jednak umiałby oprzeć się takim malinom jak te z fotografii???

Maliny

Gdy je zobaczyłam, byłam niemal pewna, że mam przywidzenia. 🙂 Podeszłam, powąchałam, ale, na szczęście, okazało się, że są prawdziwe. Świeży, intensywny zapach tłumaczył, dlaczego w sklepowej lodówce zostały ostatnie dwa opakowania. 🙂  Co można zrobić z malinami pod koniec lutego, w dodatku dysponując niewielką ilością? Wiem! Pyszne śniadanie!

    Odkąd sięgam pamięcią, śniadanie było dla mnie tym posiłkiem, do którego przywiązywałam najmniejszą uwagę. Nie lubię jeść w biegu, w pośpiechu, co chwilę nerwowo patrząc na zegarek. Ciężko wówczas poczuć smaki i zapachy, podelektować się tym, co jest na talerzu. Trzeba gnać, pędzić, siłować się z życiem, bo czekają przecież różne obowiązki… Jedzenie w takiej atmosferze nie sprawia żadnej przyjemności, niewątpliwie pomaga za to nabawić się wrzodów żołądka. Kierując się dewizą „wszystko albo nic”, konsekwentnie ignorowałam zatem powtarzane przez wszystkich stwierdzenie, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem, który jemy w ciągu dnia, a rezygnacja z niego może mieć nieprzyjemne konsekwencje zdrowotne. Cóż, mając do wyboru byle jakie, naprędce zrobione jedzenie, wolałam po prostu sobie dłużej pospać, skrycie zazdroszcząc mieszkańcom krajów Wschodu, gdzie obowiązuje zasada „bukra, bukra, szłeja, szłeja”, co, w wolnym tłumaczeniu oznacza „jutro, bez pośpiechu”.

maliny

I, choć niejednokrotnie drażniło mnie to, że arabskie pięć minut trwa z grubsza pół godziny, a podawany czas należy pomnożyć przynajmniej przez cztery, w końcu nauczyłam się to akceptować. Dlaczego? Bo z takim podejściem łatwiej się zatrzymać, zobaczyć, że na dworze właśnie wyszło słońce, a trawa zaczyna robić się zielona. Dni nie zlewają się ze sobą w bezkształtną, identyczną całość, zmieniają się również nasze priorytety, bo człowiek wreszcie uświadamia sobie, że nie o wszystko warto się zabijać. Nerwy nie sprawią, że śnieg przestanie padać, korek zniknie, a problemy same się rozwiążą. Lepiej podejść do nich ze spokojem, zamiast nakręcać się złością i wyładowywać gniew na otoczeniu. Rzeczywistość zmusza nas do życia w ciągłym pędzie. Świat się kręci, pory roku przemijają niezauważenie, i dopiero na starość okazuje się, ile czasu roztrwoniliśmy na niepotrzebne głupstwa. Tak sobie urządziliśmy tę naszą codzienność, zawsze jednak możemy spróbować wykraść dla siebie chociaż parę chwil, sprawić sobie trochę małych przyjemności, pozwolić na złapanie odrobiny oddechu.

koktajl-malinowo-owsiany-1

     Spiesząc się do pracy, zdarzało mi się marzyć o tym, by na moim stole zjawiło się (oczywiście samo), porządne tureckie śniadanie. Zawołałabym „stoliczku, nakryj się” i już miałabym przed sobą świeże warzywa, oliwki, chrupiące pieczywo, kremowy kozi ser, salami, jajecznicę, miód i konfitury, czyli chyba wszystko, co tylko da się zjeść. Magiczny stolik niestety nigdy się u mnie nie pojawił, z czasem za to pojawiła się wiedza o zdrowym odżywianiu i świadomość, że niejedzenie śniadań spowalnia metabolizm, prowadząc do odkładania się zapasów tłuszczu i stanowiąc wstęp do różnych chorób. Powoli, szłeja szłeja, wiedza ta docierała do mojego umysłu, skłaniając do wprowadzenia zmian. A, że najprostsze, najbardziej oczywiste rozwiązania zwykle znajdują się w zasięgu ręki, wpadłam na pomysł, by śniadania zabierać do pracy, od której mój dom dzieli zaledwie 10 minut drogi. 🙂 Od tej pory w moim codziennym jadłospisie na stałe zagościły pożywne koktajle, domowej roboty owsianki, owocowe przeciery, ziarna i bakalie. Przyznam też, że odkąd zaczęłam oglądać w sieci piękne, kolorowe zdjęcia wegańskich i wegetariańskich śniadań, marzenia o tureckich specjałach natychmiast odeszły w niepamięć. Prawdą przecież jest, że jemy oczyma!

Koktajl malinowo - owsiany

     Całe szczęście, że przychodzą nieraz takie dni, gdy można pozwolić sobie na poranne lenistwo, długie picie kawy, spoglądanie w okno i chodzenie w piżamie niemal do południa. Wtedy warto przyrządzić coś, na co z reguły brakuje nam czasu, a jeśli pod ręką znajdują się świeże, obłędnie pachnące maliny, to cóż…

Koktajl malinowo - owsiany

Koktajl malinowo - owsiany

Takie maliny zasługiwały na szczególną oprawę, choć najchętniej zjadłabym je jeszcze w samochodzie. 🙂 Chciałam zrobić z nich nie tylko coś pysznego, ale i miłego dla oka, bo z doświadczenia wiem, że nieapetyczny, nieciekawy wygląd, potrafi zniechęcić do każdej, nawet najsmaczniejszej potrawy na świecie. 🙂 Czując w powietrzu nadchodzącą wiosnę, dokonałam zatem przeglądu domowych zapasów, wybierając dla malin takie towarzystwo, które podkreśli ich (uwierzcie na słowo) wyjątkowy smak 🙂 Sami oceńcie, czy mi się udało, a jeśli zechcecie skorzystać z przepisu, mam nadzieję, że w komentarzach podzielicie się wrażeniami lub fotografiami. 🙂

WIOSENNY KOKTAJL MALINOWO – OWSIANY

Składniki:

  • 250 g świeżych malin
  • dwa średnie banany
  • 8 łyżek płatków owsianych bio
  • 4 daktyle (najlepsze są miękkie, bez pestek)
  • 120 ml mleka migdałowego (może być zwykłe albo z innych roślin, byle nie solone!)
  • pół łyżeczki surowego kakao
  • laska cynamonu
  • do dekoracji: mielony cukier kokosowy, nasiona chia, płatki migdałów, ulubione bakalie lub co tylko chcecie 🙂

Przygotowanie:

  • Płatki owsiane zalewamy mlekiem migdałowym, wkładamy do środka laskę cynamonu i odstawiamy na 20 minut.
  • WAŻNE! Jeśli używacie zwykłych, suszonych daktyli ze sklepu, powinniście na kilka minut zalać je gorącą wodą, żeby nabrały miękkości, po czym odsączyć i dołożyć do mleka. Jeżeli uda Wam się zdobyć miękkie, dobrej jakości daktyle, nie musicie moczyć ich w gorącej wodzie, możecie miksować je bezpośrednio z owocami.
  • Maliny miksujemy z bananami i dodatkiem kakao.
  • Cynamon wyciągamy z pojemnika, w którym moczyły się płatki i zawartość przelewamy do zblendowanych owoców. Jeszcze raz dokładnie wszystko miksujemy, do uzyskania gładkiej, jednolitej masy.
  • Koktajl przelewamy do kubków bądź szklanek i dekorujemy go według uznania. Mój został posypany nasionami chia, płatkami migdałów, świeżymi owocami i zmielonym cukrem kokosowym.

Smacznego!

Koktajl malinowo - owsiany

 Niniejszy tekst ukaże się w 3 numerze miesięcznika „Moja harmonia życia”

3 thoughts on “Wiosenny koktajl malinowo – owsiany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s