Przepisy

Krem jogurtowy z daktyli

    „Jeśli niebo zrzuca ci daktyle, otwórz usta” – mówi stare, bliskowschodnie przysłowie, i nie sposób odmówić mu pewnej słuszności, dlatego dziś zamierzam skusić Was prostym przysmakiem z tych drobnych, nierzucających się w oczy owoców 🙂 Czy wiedzieliście, że ludzkość zna je od tysięcy lat? Starożytni Sumerowie czcili daktylowce jako święte drzewa, w Persji z mąki daktylowej wypiekano rytualne placki, wzmianki o daktylach pojawiają się również w Torze, Biblii i w Koranie. Ludom koczowniczym daktyle pomagały przetrwać na pustyni, a miękkie, białe pestki stanowiły doskonały pokarm dla wielbłądów. W godłach Kataru i Arabii Saudyjskiej nie przypadkiem znajduje się palma daktylowa. Dla Arabów daktyle to dobro narodowe. 🙂 Rocznie produkują ich 6 milionów ton. 🙂

Krem z daktyli

    Przyznam, że do niedawna nie zwracałam specjalnej uwagi, na ciemne, suche daktyle, chowające się w Polsce na sklepowych półkach. Nie zachęcały mnie do tego, by się z nimi bliżej zaprzyjaźnić, nie działały mi na wyobraźnię, nie kojarzyły się z wyszukaną sztuką kulinarną. Nie bez znaczenia był tu pewnie fakt, że bardzo rzadko sięgam po słodycze. Moja wiedza o daktylach ograniczała się więc głównie do literatury i  do butelki przywiezionego z Tunezji syropu, który od paru lat, zapomniany, stał w kuchennej szafce (raz zdarzyło mi się polać nim naleśniki z mąki kasztanowej).

    Sytuacja zmieniła się nieoczekiwanie, dzięki wizycie u mojej przyjaciółki Fatimy. Fatima pochodzi z Arabii Saudyjskiej, a Jej Mama jest jedną z najwspanialszych osób, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się poznać. Tej kobiecie w życiu nie chciałabym sprawić przykrości odmawiając poczęstunku, dlatego zjadłabym wszystko, nawet gdyby położyła mi żabę na talerzu. 🙂 Tak oto spróbowałam prawdziwych saudyjskich daktyli (kilku różnych odmian), a słowo „bajka” najlepiej oddaje wrażenia smakowe! Od razu pożałowałam tych pudełek z daktylami, które moja mama dostawała w prezencie od swoich arabskich studentów, a ja, wiedziona niechęcią, z przyjemnością zrzekałam się ich na korzyść rodziny. 😉

Krem z daktyli

W prawdziwym daktylowym raju znalazłam się jednak dopiero na targu w Abu Dhabi. Sprzedawcy daktylowych specjałów stanowią tam bardzo silną grupę, oferując produkty wykraczające poza granice ludzkiej wyobraźni. W sklepach i na straganach piętrzą się całe piramidy daktyli. Jakie chcecie: świeże, podsuszane, mocno wysuszone, z pestką lub bez pestek, obsypane pudrem, nadziewane migdałami, pistacjami czy orzechem włoskim. To jeszcze nie koniec! Gdybyście poczuli niedosyt słodyczy, moglibyście sprawić sobie daktyle w białej, mlecznej, ewentualnie w gorzkiej czekoladzie, dokonując na miejscu pełnej degustacji (w wyniku której już po paru minutach dopadłaby Was tęsknota za ogórkiem kiszonym ;)) I tak oto, niespostrzeżenie, daktylom udało się zakraść mi do kuchni 🙂 Do moich ulubionych wciąż należą te opatrzone etykietką „sukkary” (za najlepsze uchodzą podobno odmiany „bhari” i „halawi”. :))

Przywiezione z Emiratów zapasy wystarczyły mi prawie na dwa lata, mimo rozdawnictwa uprawianego na szeroką skalę. W międzyczasie zdążyła jeszcze pojawić się pokaźna dostawa z Libanu  🙂 Cóż było z nimi zrobić, jeśli nie wegańskie ciasta na daktylowo – orzechowym spodzie albo pyszne kremy, pomagające przetrwać zimową aurę i czas przesilenia?

    Z przyjemnością dzielę się z Wami przepisem na jeden z takich kremów, przy okazji nadmieniając, że warto jeść daktyle. Są źródłem antyoksydantów, witamin z grupy B, wspomagają procesy trawienne i dostarczają wielu substancji odżywczych. Na koniec, jako ciekawostkę, zdradzę Wam, że palma daktylowa żyje około 100 lat, a w Iraku, Iranie i Arabii Saudyjskiej produkuje się najwięcej daktyli 🙂

Krem z daktyli

KREM JOGURTOWY Z DAKTYLI

Składniki:

  • puszka mleka kokosowego o wysokiej zawartości kokosa
  • 3/4 szklanki mleka migdałowego
  • 20 daktyli bez pestek (można zwiększyć ilość, żeby krem był słodszy)
  • do dekoracji: kruszone migdały, posypka z czekolady, ja użyłam dodatkowo liofilizowanych malin, by ich kwaskowaty smak przełamał słodycz kremu

Przygotowanie:

  • Jeśli używacie polskich, suszonych daktyli, trzeba przez kilkanaście minut pomoczyć je w gorącej wodzie (nie wrzątku!)
  • WAŻNE! Dokładnie sprawdźcie, czy daktylach nie zostały jakieś resztki pestek. Ja tego nie zrobiłam, co skończyło się spaleniem blendera 😛
  • Daktyle miksujemy z mlekiem migdałowym i stałą częścią kremu kokosowego, aż do uzyskania gładkiej, jednolitej masy. Jeśli mamy zbyt rzadką lub zbyt gęstą konsystencję kremu, albo dolewamy mleka, albo dodajemy daktyli, dopóki efekt nas nie zadowoli.
  • Krem posypujemy kruszonką z bakalii, liofilizowanymi owocami (poza maliną, doskonale sprawdzi się także truskawka), czekoladą, czy udekorować w inny, ulubiony sposób.

Smacznego!

2 thoughts on “Krem jogurtowy z daktyli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s